Czym naprawdę jest osobowość borderline? Czy osoby z diagnozą borderline są manipulujące, nieprzewidywalne i „trudne”, jak często przedstawiają je stereotypy?
W tym odcinku Psycheotalk rozmawiam z psycholog i psychoedukatorką Moniką Kotlarek o zaburzeniu osobowości borderline (BPD). Poruszamy temat objawów, diagnozy, relacji, emocji oraz codziennych wyzwań, z którymi mierzą się osoby z borderline.
Rozmawiamy między innymi o tym:
czym jest osobowość borderline,
jakie są najczęstsze objawy,
skąd bierze się silna niestabilność emocjonalna,
jak wygląda życie w relacji z osobą z borderline,
jakie mity najczęściej pojawiają się wokół tej diagnozy,
czy borderline można skutecznie leczyć,
jak wspierać bliską osobę z BPD.
To rozmowa pełna wiedzy, empatii i zrozumienia, która pomaga spojrzeć na borderline z perspektywy człowieka, a nie wyłącznie diagnozy.
Gość: Monika Kotlarek - psycholog, psychoedukatorka, autorka książek i popularyzatorka wiedzy o zdrowiu psychicznym. https://psycholog-pisze.pl/
Szukasz psychologa lub psychoterapeuty? Na Psycheo.pl i znajdziesz specjalistę dopasowanego do swoich potrzeb.
Transkrypcja
Dzień dobry, witam Was serdecznie.
Dzisiaj w Psychotalk porozmawiamy sobie o
zaburzeniach osobowości borderline.
Ze mną jest Monika Kotlarek,
która jest psycholożką, jest też blogerką,
prowadzi już od wielu lat blog Psycholog
Pisze i można ją też spotkać w mediach
społecznościowych właśnie wpisując
Psycholog Pisze.
Jest też autorką wielu książek
psychologicznych,
między innymi właśnie o zaburzeniu
borderline i może podziel się Monika też
od razu tytułem.
Jak ta książka się nazywa?
Dzień dobry,
witam wszystkich bardzo serdecznie.
Ta książka ma tytuł Borderline,
czyli jedną nogą nad przepaścią.
Tak wygląda.
Super.
Więc przy okazji może też powiemy o tym,
że gdyby ktoś potrzebował sobie nabyć tą
książkę,
to jest ona dostępna.
To, co ważne,
o czym też Monika wspominała,
kiedy umawiałyśmy się na to nagranie,
to to,
że maj jest miesiącem świadomości o
borderline.
Dlatego też ważne było dla nas to,
żeby właśnie w maju to nasze nagranie
mogło powstać.
I może na początek zaczniemy sobie Monika
od tego,
że zaburzenie borderline w moim takim
poczuciu jest takim,
zaburzeniem,
które jest często takie niezrozumiałe.
Mam takie wrażenie,
że ono się często ogranicza do dwóch cech,
dwóch takich objawów,
o których często się mówi,
o których często się wspomina.
I mam nadzieję,
że dzisiaj spróbujemy właśnie rozszerzyć
to rozumienie dotyczące tego,
czym właściwie jest zaburzenie osobowości
borderline i jakbyś miała ty powiedzieć,
jak rozumiesz to zaburzenie,
jak ty je spostrzegasz,
czym ono właściwie działa.
dla ciebie jest jako dla osoby,
która się na tym zna.
Ja bym zaczęła od powiedzenia,
czym jest osobowość w ogóle, bo myślę,
że to jest kluczowe w rozumieniu w ogóle
zaburzeń osobowości jako takich.
I w takim dużym uproszczeniu,
żeby tu nie wchodzić w jakieś bardzo
szczegółowe teorie.
Nasza osobowość to jest zbiór cech,
zachowań, doświadczeń,
które gdzieś tam też nabywamy w przeciągu
życia.
I to wszystko, co składa się na nas,
na to, jacy jesteśmy.
I to jest coś względnie stałego,
to się oczywiście gdzieś tam kształtuje na
przestrzeni naszego życia do dwudziestego
któregoś roku,
natomiast to jest względnie stałe.
To nie jest też charakter,
to nie jest nasz temperament,
to jest to wszystko,
co gdzieś tam w nas siedzi,
co jest tym zbiorem takich cech,
które nas określają.
I teraz,
jeżeli mówimy o zaburzeniach osobowości,
w tym o zaburzeniu osobowości,
osobowości z pogranicza,
czyli właśnie borderline,
no to tutaj mówimy o tym,
że jest to związane,
akurat to konkretne zaburzenie jest
związane przede wszystkim z taką ogromną
trudnością w regulacji emocji,
z trudnością z uzyskiwaniem poczucia
bezpieczeństwa w relacjach z innymi
ludźmi.
Osoby z borderline często czują emocje
dużo intensywniej, tak jakby szybciej,
mocniej niż inni ludzie.
I wiąże się to z takim realnym,
prawdziwym cierpieniem psychicznym,
często wynikające z wielu,
wielu lat takiego przeciążenia
emocjonalnego,
z doświadczeń związanych z odrzuceniem,
z takim chaosem,
z brakiem bezpiecznej więzi z innymi
ludźmi.
Ale to, co warto też podkreślić, to to,
bo tak jak mówisz,
wiele rzeczy się tutaj gdzieś demonizuje.
Warto podkreślić,
że osoby z borderline też są bardzo
wrażliwe, bardzo empatyczne,
potrafią bardzo głęboko kochać,
są lojalne,
ale jednocześnie w tym wszystkim boją się
wręcz panicznie utraty drugiej osoby
objawów,
na które składa się zaburzenie osobowości
borderline, te osoby tak naprawdę cierpią,
nie wiedząc o tym,
z jakiego powodu tak się dzieje.
Bo jest to też takie zaburzenie,
w którym osoby, które go doświadczają,
bardzo często nie wiedzą właściwie,
że ta diagnoza dotyczy ich.
Jakbyś miała powiedzieć,
co to jest za moment, w którym osoba,
która doświadcza zaburzeń borderline,
a ona bardzo często o tym nie wie,
trafia właściwie na terapię.
Właśnie problematyczne i też bardzo
naturalne w psychologii i psychoterapii,
że tak naprawdę objawy u każdej osoby mogą
wyglądać troszeczkę inaczej i najczęściej
osoby trafiają na terapię czy w ogóle do
psychologa po jakąkolwiek pomoc,
najczęściej w momencie,
kiedy jest kiepsko,
kiedy czują się naprawdę bardzo źle,
kiedy to są lata męczenia się bardzo
często, tak nazwijmy to po imieniu,
na przykład może się rozpaść jakaś bardzo
ważna relacja w ich życiu i nie mogą
sobie kompletnie z tym poradzić,
są rozsypane na kawałki i nie są w
stanie tego pozbierać,
jakiś bardzo silny kryzys emocjonalny,
albo nasilenie na przykład stanów lękowych
czy depresyjnych, które lubią,
że tak powiem, sobie współwystępować,
jeśli chodzi o borderline.
Jeżeli mówimy też o samookaleczaniu się,
bo to też się pojawia w przypadku
borderline, takie poczucie pustki,
jakieś myśli samobójcze, poczucie,
że wszystko się ciągle gdzieś tam rozpada,
coś idzie nie tak,
Najczęściej właśnie dzieje się to w
sytuacji,
kiedy pojawia się bardzo silny kryzys,
z którym już ktoś naprawdę nie potrafi
sobie poradzić i trafia wtedy,
szuka tego wsparcia, szuka tej pomocy,
często u specjalistów też.
A masz takie poczucie,
że to się właśnie bardzo często pojawia w
takim momencie relacyjnym,
że właśnie coś takiego się w tych
relacjach zaczyna dziać trudnego,
być może to kolejna relacja,
która się nie udała,
że pojawia się ta chęć szukania pomocy?
Tak, jak najbardziej.
Dla osób z borderline relacje są bardzo
ważne, dla wielu osób są bardzo ważne,
natomiast z racji tego zaburzenia te
relacje mogą być bardzo trudne,
bo tam często pojawia się
taka skrajność w zależności od nastroju,
w zależności od sytuacji,
w zależności od różnych trudności
życiowych, doświadczeń,
pojawia się bardzo często,
mogą się pojawiać na przykład silne
wybuchy złości,
jakieś trudności z poczuciem własnej
tożsamości i może się pojawić
To się też powtarza u osób.
One mówią, że często jest coś tak,
że kocham cię i nienawidzę.
Nienawidzę cię, ale nie odchodź.
Proszę, nie zostawiaj mnie.
Jest to taki bardzo silny,
zakorzeniony głęboko lęk przed tym,
że można zostać samemu,
że można zostać samemu.
porzuconym,
że ktoś sobie nie poradzi potem w tym
świecie.
I ten związek jest bardzo często
intensywny emocjonalnie i może dawać ogrom
bliskości, zaangażowania,
natomiast ten lęk przed opuszczeniem,
jakieś gwałtowne konflikty czy na przykład
zazdrość mogą bardzo utrudniać to,
bo tam właśnie pojawia się ten tak zwany
mechanizm idealizacji i dewaluacji
partnera,
czyli
przechodzenie właśnie od jesteś wszystkim
dla mnie,
absolutnie całym światem do nienawidzę
cię, wynoś się,
nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.
I to mogą być bardzo trudne doświadczenia
właśnie też dla bliskich osób z
borderline.
Nawet teraz jak o tym mówisz,
to można spróbować sobie to wyobrazić i
doświadczać,
jaka to jest też taka huśtawka
emocjonalna,
której można doświadczać w relacji,
ale jakiej huśtawki emocjonalnej
doświadcza właściwie osoba,
która z zaburzeniem borderline właśnie
jakby ma to zaburzenie.
I myślę sobie, że to,
co jest takie najtrudniejsze,
to niezrozumienie,
dlaczego tak się dzieje,
dlaczego ja tak mam,
bo to nie jest tak,
że osoba z zaburzeniem bordylonej sobie
tak wybiera.
To ja sobie dzisiaj będę ciebie
nienawidzić.
To ja dzisiaj będę po prostu kochać całą
sobą czy całym sobą.
Tylko po prostu to się dzieje właściwie
niezależnie od tej osoby.
I gdybyśmy miały zatrzymać się teraz na
samej diagnozie,
to w Twoim poczuciu właściwie czego
potrzeba,
żeby można było zdiagnozować zaburzenie
borderline?
I jak myślisz,
jak często się to właściwie zdarza?
Bo ja mam takie poczucie,
że możemy przypisać na przykład zaburzenie
lękowe osobie z zaburzeniem osobowości
borderline.
Możemy też przypisać depresję i te osoby
mogą być naprawdę przez szereg lat leczone
na zaburzenia lękowe, na depresję.
I właściwie nie spotkać się przez wiele
lat z tym, że to,
co tak naprawdę dotyczy tych osób,
to jest zaburzenie osobowości.
Tak, no tutaj trzeba zwrócić uwagę na to,
w jaki sposób objawy,
których doświadczamy,
te wszystkie trudności,
które przynoszą cierpienie,
realne cierpienie w życiu,
jak one się zmieniają w zależności od
okoliczności,
albo jak się zmieniają na przestrzeni
czasu.
Bo tak jak wspominam na początku,
nasza osobowość jest czymś względnie
stałym i bez względu na to,
czy to jest jakaś osobowość związana z
zaburzeniem osobowości,
czy ona jest w miarę zdrowa, stabilna,
to te cechy się zasadniczo,
no nie dokonują się jakieś gwałtowne,
intensywne zmiany w tym wszystkim.
Więc jeżeli powtarzają się
Takie rzeczy,
o których mówiłyśmy też na początku,
czyli np.
gwałtowne zmiany emocji,
czyli impulsywność,
czyli trudności z poczuciem własnej
tożsamości,
czyli bardzo silne wybuchy jakieś
emocjonalne, zachowania autodestrukcyjne,
samookaleczania, samouszkodzenia.
bardzo silna trudność w regulowaniu
napięcia,
na przykład pod wpływem bardzo silnego
stresu mogą się pojawić epizody takiego
poczucia odrealnienia,
oderwania się od siebie i tak dalej.
Więc jeżeli zaczynamy to odczuwać i to się
powtarza bardzo często,
bardzo regularnie i na przykład leczymy
się na te zaburzenia lękowe,
czy leczymy się na depresję,
czy na cokolwiek innego,
i czujemy,
że to leczenie nie przynosi takiego
efektu, jak byśmy chcieli.
Te objawy niespecjalnie są jakieś
łagodzone albo łagodzimy tylko drobne
napięcia,
a wszystko inne nam zostaje i wybucha nam
jeszcze intensywniej.
no to wtedy można by było zacząć się
zastanawiać,
czy tam pod tymi zdiagnozowanymi przez
lekarza na przykład zaburzeniami lękowymi
nie siedzi coś więcej.
Bo jest tak, że generalnie na przykład,
jeżeli korzystamy z farmakoterapii,
jeżeli korzystamy z terapii,
no to jakby celem jest to,
żeby złagodzić te objawy najbardziej jak
się da, albo je całkowicie zniwelować,
jeżeli jest to możliwe.
No i jeżeli to się nie dzieje,
pomimo, nie wiem, miesięcy,
lat pracy nad sobą czy przyjmowania leków,
no to warto się zastanowić,
czy tam coś w środku jeszcze nie siedzi,
nie, pod tym wszystkim.
To przy okazji też odpowiadasz tutaj na
takie pytanie,
które się pojawiło przy okazji,
kiedy zadałam właśnie na forum pytanie,
o co warto byłoby Ciebie zapytać w kwestii
borderline.
To właśnie padło takie pytanie,
czy borderline jest tak naprawdę w ogóle
do wyleczenia.
Czy to jest możliwe,
żeby to zaburzenie znikło?
Niestety nie.
To znaczy,
jeżeli mówimy o zaburzeniach osobowości w
ogóle,
to nie ma czegoś takiego jak wyleczenie.
To jest troszeczkę jak z ADHD,
że to gdzieś tam w nas jest i
to już będzie.
Natomiast możemy się wspomagać na przykład
lekami, które mogą łagodzić różne objawy,
Natomiast one też nie leczą borderline i
tak samo psychoterapia też nie wyleczy
tego zaburzenia,
żadnego zresztą zaburzenia osobowości,
natomiast jest w stanie bardzo mocno
wesprzeć w tym codziennym funkcjonowaniu,
czyli złagodzić te objawy.
wyprostować,
pomóc w wyprostowaniu różnych relacji.
Bardzo istotne w leczeniu też jest takie
budowanie sobie stabilności życia,
ale takich podstaw,
tej takiej podstawy podstaw tak naprawdę,
czyli mówimy o śnie,
mówimy o takim rytmie dnia,
mówimy o poczuciu sensu,
o zdrowych relacjach, o jedzeniu,
o dostarczaniu sobie takich składników
odżywczych,
żeby ten mózg miał z czego funkcjonować,
żeby nasz organizm miał siły,
żebyśmy się nawadniali, jedli, spali,
spacerowali, ruszali się chociaż trochę,
żeby zbudować sobie taką właśnie bazę,
z której organizm będzie mógł czerpać no i
oczywiście
Jeżeli chcemy się wesprzeć lekami,
bo pojawiają się na przykład zaburzenia
lękowe czy depresyjne, to jak najbardziej.
Ale najistotniejszym czynnikiem w
leczeniu,
w takim procesie pracy nad zaburzeniem
borderline jest relacja terapeutyczna.
To jest taka podstawa,
która daje i poczucie bezpieczeństwa,
i poczucie zrozumienia,
i takiej stabilności.
I na tym można się uczyć na nowo
jakby takiego lepszego funkcjonowania dla
siebie.
A gdybyśmy miały spróbować, wiem,
że to może być trudne pytanie,
ale gdybyśmy miały spróbować określić
takie ramy czasowe właśnie terapii
borderline, to myślisz,
że istnieją takie ramy czasowe,
czyli mówię tutaj o tym,
ile lat być może taka terapia może trwać
borderline?
To jest bardzo trudne pytanie i nie wiem,
czy będziemy w stanie na nie sensownie
odpowiedzieć z racji tego,
że jakby i objawy są różne u różnych
ludzi i ta intensywność tych objawów też
jest różna.
Ktoś będzie potrzebował trochę więcej tego
wsparcia,
ktoś będzie potrzebował innego nurtu
terapeutycznego,
ktoś będzie potrzebował
Nie wiem, więcej leków, mniej leków,
w ogóle leków czy czegokolwiek takiego.
Natomiast trzeba się przygotować,
że to będzie raczej długoterminowa praca.
Podejrzewam,
że to będzie raczej szło w latach niż
gdzieś tam w miesiącach.
Natomiast też trzeba zwrócić na to bardzo
uwagę,
że
bez względu na to,
z czym się gdzieś tam borykamy
psychicznie,
to terapia w którymś momencie się kończy.
I najważniejsze jest to,
żeby podczas takich spotkań
terapeutycznych razem ze specjalistą
wypracować sobie różne nowe,
jakieś takie zdrowsze sposoby,
mechanizmy działania, bo tak jak mówię,
terapia się kiedyś kończy i chodzi o to,
żeby tego pacjenta
puścić w świat, że tak powiem,
w takim sensie,
że kiedyś to się musi zakończyć i pacjent
musi potrafić się odnaleźć w tym świecie
pozagabinetowym.
I bez względu na to,
tutaj też nie chciałabym mówić absolutnie,
że na przykład terapia borderline powinna
trwać, nie wiem, dwa lata na przykład,
bo jeżeli ktoś będzie potrzebował
kolejnego roku,
no to żeby się nie okazało,
że będzie miał takie poczucie,
że coś zawalił albo że coś
poszło nie tak,
to powinno się zamknąć w dwóch latach albo
coś w tym stylu.
Także ktokolwiek będzie nas słuchał,
oglądał, to chciałabym,
żeby został z takim poczuciem,
że to jest bardzo indywidualna kwestia.
Znam osoby,
które są po pięciu latach terapii
Czasami jest tak,
że ktoś przeszedł na przykład trzy lata,
domknął proces,
a potem potrzebuje wrócić po jakimś czasie
na jakieś dopracowanie czegoś.
Więc to jest tak indywidualna kwestia,
że tutaj absolutnie nie porównywałabym się
do kogokolwiek i nie mam w sobie takiej
odwagi, żeby powiedzieć,
że to powinno trwać tyle i tyle.
Czyli rozumiem,
że mówisz o takiej płynności,
która się pojawia i która może się
pojawić.
Też pewnie tym,
co się tam po drodze zadziało,
bo tak jak wspominałaś o tej
impulsywności,
czy tych
chociażby mogą się pojawiać myśli
samobójcze też i depresja może być dosyć
głęboko doświadczana,
więc wyobrażam sobie,
że też momentami mogą być potrzebne i
hospitalizacje,
które również mogą zajmować czas i myślę
sobie, że ważne, że to podkreślę,
że to jest bardzo indywidualne właśnie,
W związku z tym nie ma tutaj czegoś
takiego jak czas,
który powinien być odpowiedni,
czy w którym ktoś powinien się zamknąć,
bo też za każdym z nas jest zupełnie
inna.
Może też właśnie zatrzymując się na tej
historii, czy jest coś,
co może właściwie wywoływać zaburzenia
osobowości typu borderline, czy jest coś,
co może wpływać na to,
że te zaburzenia się pojawiają?
Nie ma jednej konkretnej przyczyny,
jeśli chodzi w ogóle o zaburzenia
osobowości tak naprawdę.
Przy borderline jest tak samo.
Najczęściej mówimy o połączeniu czynników
biologicznych i środowiskowych.
I tutaj mówimy np.
o wysokiej wrażliwości emocjonalnej danego
człowieka,
o jakiejś takiej biologicznej podatności,
Mówimy o trudnych doświadczeniach z
dzieciństwa, o przemocy,
że ktoś jej doświadczył.
To może być zaniedbanie emocjonalne np.
przez rodziców czy opiekunów,
jakiś chaos w relacjach rodzinnych,
brak poczucia bezpieczeństwa,
niestabilna więź z opiekunami od
najmłodszych miesięcy, tygodni życia,
jakieś takie przewlekłe poczucie bycia
odrzucanym.
Właśnie ten brak bezpieczeństwa się tak
trochę nasuwa tutaj.
Natomiast tak jak ze wszystkimi tak
naprawdę zaburzeniami,
jeżeli mówimy o kwestie psychiczne,
to nie jest tak,
że każda osoba po traumie jakiejś trudnej,
czy bardzo jakichś trudnych
doświadczeniach,
czy odrzuceniu rozwinie u siebie
borderline i nie każda osoba z borderline
doświadczyła na przykład przemocy.
To jest po prostu mieszanka,
jakaś taka kombinacja.
Jeżeli w ogóle mówimy o zaburzeniach
psychicznych jakichkolwiek, to mówimy,
że to są jednak problemy raczej
demokratyczne.
To nie jest do końca tak,
że wszyscy się możemy od nich,
że nikt z nas nigdy czegoś nie doświadczy,
albo że ktoś na sto procent czegoś
doświadczy i to się będzie działo.
Tak jak wspominałam,
są te takie czynniki typu przemoc,
typu trudne więzi,
typu zaburzenie poczucia bezpieczeństwa,
typu kwestie biologiczne,
taka wrażliwość wewnętrzna i tak dalej,
które mogłyby wskazywać na to,
że gdzieś to borderline mogłoby znowu się
rozwinąć, pojawić,
natomiast tutaj też znowu nie ma reguły
tak naprawdę i to jest chyba
najtrudniejsze w tych wszystkich
trudnościach związanych z psychiką,
że tutaj na sto procent to nie jesteśmy
w stanie tak naprawdę chyba nic
powiedzieć.
Ja mam takie poczucie,
że tym też być może ważnym wskaźnikiem są
te relacje,
które się pojawiają w tej historii tak
naprawdę domu rodzinnego.
Oczywiście nie jest to ten jeden taki
wskaźnik, ale mam takie poczucie, że to,
co tam się właśnie w tych relacjach
zadzieje,
może mieć taki ogromny wpływ na to,
może też w jakim stopniu rozwinie się to
zaburzenie osobowości borderline.
I tak jak Ty właściwie mówisz o tym
poczuciu bezpieczeństwa,
to mam takie poczucie,
że to może być też takie kluczowe
właściwie.
I jakbyśmy miały się chwilę właściwie przy
tym zatrzymać.
No bo nawet jak mówimy o zaburzeniu
osobowości borderline,
to tam trudno mówić o poczuciu
bezpieczeństwa w relacji.
Bo jeżeli ja czuję,
że tutaj właśnie kocham cię,
za chwilę nienawidzę,
to trudno i czuć mnie jako osobie,
która doświadcza borderline,
się bezpiecznie, ale też trudno o to,
żeby ta osoba również w relacji,
która jest z osobą z borderline,
czuła się bezpiecznie.
I jakbyśmy miały właściwie zatrzymać się
tym,
czym właściwie w tym domu rodzinnym jest
ten brak poczucia bezpieczeństwa.
Czym jest brak poczucia bezpieczeństwa?
Co się takiego dzieje,
że te osoby tego bezpieczeństwa nie mogą
doświadczyć w dzieciństwie?
Co takiego się może tam w tym domu
dziać?
Oj, dużo rzeczy tak naprawdę.
To może być coś w cudzysłowie bardziej
oczywistego,
jak na przykład choroba alkoholowa
któregoś z rodziców,
czy na przykład wczesna śmierć któregoś z
rodziców i takie poczucie dużego
osamotnienia, porzucenia nawet.
Może się w ogóle przemoc pojawić na
przykład w tym domu.
Może się pojawić to,
że tych rodziców nie ma,
że pojawiło się dom dziecka na przykład.
ale też równie dobrze mogło być oboje
rodziców, mógł być względnie w porządku,
nie musiało tam być problemów finansowych,
chorób itd.,
ale rodzice mogli być bardzo zajęci pracą
i rozwojem zawodowym i to dziecko zostało
zostawione samo sobie.
Samo musiało sobie radzić,
samo musiało się dobrze uczyć,
nie mogło sprawiać problemów
i nie miało się na kim oprzeć,
że nie było z kim porozmawiać.
Do tego dorzućmy na przykład, nie wiem,
wykluczenie z grup rówieśniczych gdzieś
tam w wieku wczesnoszkolnym, szkolnym.
Więc tam dużo rzeczy się tak naprawdę
mogło pojawić,
ale znowu ja bym tutaj chciała podkreślić,
żebyśmy nie doszukiwali się
w każdej trudności wyciągniętej z
dzieciństwa,
że nagle wszyscy teraz będziemy mieć
jakieś zaburzenia, bo to też nie jest tak,
to nie jest tak,
że nagle borderline ma sześćdziesiąt
procent społeczeństwa,
to jest raptem kilka procent,
jeżeli mówimy o całą populację, więc,
no ale tak, jeżeli mówimy o tych takich,
o braku poczucia bezpieczeństwa,
o braku więzi też,
o zrywane więzi gdzieś tam,
to chyba to najczęściej się pojawia.
Ja rozumiem,
że to może być jakaś taka mała część
osób zdiagnozowanych.
Jednocześnie się tak zastanawiam,
czy wiele osób jednak może być
niedodiagnozowanych właśnie w związku z
tym, że mają inne diagnozy,
na które się leczą, bo myślę sobie,
że zaburzenia w ogóle osobowości nie są
często diagnozowane.
I one wymagają dużo więcej czasu do
zdiagnozowania niż chociażby zaburzenie
lękowe czy depresja,
bo to są tak często oczywiste rzeczy,
jeżeli chodzi o depresję czy zaburzenia
lękowe.
Inaczej się to kształtuje właśnie jeżeli
chodzi o zaburzenie osobowości,
dlatego być może ten współczynnik tego,
że jest tak mało tych rozpoznań jest też
związany między innymi
Bo ja mam takie doświadczenie,
że bardzo często osoby,
które dostają taką diagnozę,
dostają ją właśnie po pobytach w szpitalu
psychiatrycznym, gdzie jest ta obserwacja,
umówmy się, dużo, dużo dłuższa.
I tam ten czas, który spędza osoba,
która tam trafia,
Na tą obserwację jest dużo,
dużo więcej przestrzeni.
Więc myślę sobie,
że to tutaj może bardziej do specjalistów
to mówię,
że może gdzieś brakować takiej odwagi na
postawienie właśnie diagnozy,
chociażby borderline,
gdzie
Właśnie społecznie nie jest to tak
przyjmowane jako przyjemne zaburzenie.
Podejrzewam, że może się zatem kryć,
oczywiście generalizuję teraz troszeczkę,
natomiast może się zatem kryć po prostu
lęk stygmatyzacji,
bo jednak dostanie diagnozy osobowości
borderline, która i w mediach,
i w
w filmach,
w książkach jest przedstawiana jednak
niekoniecznie fajnie albo jako jakaś zła
wola,
skaza charakteru czy czegokolwiek takiego,
rzucenie komuś diagnozy,
że to jest to zaburzenie, to myślę,
że ludzie są bardzo ostrożni,
bo to jest jednak diagnoza na całe życie
i też bardzo wiele zależy od tego,
z czym ktoś się zgłasza,
na przykład jeżeli mówimy o borderline,
albo na przykład o chorobie dwubiegunowej,
no to najczęściej przychodzimy do
specjalisty, do lekarza psychiatry,
kiedy jest bardzo źle.
I wtedy najczęściej mogą się pojawić stany
depresyjne, mogą się pojawić stany lękowe,
więc już ten taktyczny
taki stan,
w którym czujemy się tak tragicznie,
że naprawdę już szukamy tego wsparcia i
tej pomocy gdziekolwiek.
No i pierwszym odruchem,
zupełnie naturalnym moim zdaniem, jest to,
żeby wyleczyć te stany depresyjne,
żeby ktoś się lepiej poczuł i dopiero
potem będzie czas na to,
żeby ewentualnie dogrzebywać się gdzieś
dalej.
I to jest odpowiedzialność trochę obu
stron, że jakby specjaliści fajnie,
żeby widzieli trochę więcej niż te objawy
na zewnątrz, ale też osoby,
które mają te trudności,
jeżeli poczują się lepiej
bo na przykład stany lękowe zostaną
troszeczkę wyciszone, złagodzone,
ale coś tam w środku w nich jest,
to żeby nie rezygnowały z dalszego
poszukiwania wsparcia i pomocy.
Żeby to się nie skończyło tylko na tym,
że poprzyjmują na przykład leki,
lęk się złagodzi,
napięcie się złagodzi i potem zostaną z
tym same.
Czyli, że mówisz o tym, żeby ten moment,
kiedy się poprawia,
kiedy się robi jakoś tak lepiej,
żeby to nie był taki moment,
w którym zakańczam właściwie swój proces
leczenia, dodiagnozowywania, tylko gdzieś,
jeżeli pewne rzeczy pozostają, rozumiem,
jak na przykład ta zmienność w
samopoczuciu, jakaś impulsywność,
właśnie te poczucia takiego, myślę sobie,
że lęk przed porzuceniem,
przed odrzuceniem, on pozostaje właśnie,
jest czymś,
na co leki tak naprawdę nie bardzo pomogą,
być może one go troszkę jakoś złagodzą,
ale nie są w stanie go usunąć.
Nie, bo leki nie zmieniają nam osobowości,
nikomu nie zmieniają osobowości,
ktokolwiek przyjmuje leki,
jakiekolwiek
psychiatryczne,
one nie zmieniają osobowości.
One nie sprawią,
że będziemy innym człowiekiem.
One nie sprawią też,
że to będzie magiczna pigułka i nagle
będziemy najszczęśliwsi na świecie.
Leki są po to, żeby wytłumić pewne objawy,
żeby wyleczyć pewne przyczyny.
Natomiast tak jak rozmawiałyśmy,
zaburzenia osobowości nie jest czymś,
co da się wyleczyć.
Więc jeżeli
na przykład leki złagodziły nam objawy
lęku, depresji, napięcia,
jakichś różnych trudności,
problemów i tak dalej.
I jeżeli ktoś czuje,
że pomimo tego tam w środku cały czas
coś jest,
to cierpienie wewnętrzne się pojawia z
innych powodów na przykład niż lęk,
który został troszkę wyleczony i
wyciszony, to warto szukać dalej.
Bo to znaczy,
że coś tam może faktycznie pod skórą być,
natomiast
Natomiast z racji tego, że nie wiem,
że depresja wysuwa się na pierwszy plan,
no to wiadomo, że leczymy depresję,
żeby kogoś wyciągnąć z tej najczarniejszej
dziury,
ale jeżeli tam coś pod spodem jeszcze
jest,
to warto próbować się diagnozować dalej i
szukać po to,
żeby po prostu nie cierpieć albo
zdecydowanie mniej cierpieć i móc
faktycznie satysfakcjonująco i zdrowo żyć.
Tak jak wspomniałaś chociażby o tej
stygmatyzacji,
to właśnie ja nawet jak sama przeglądam
różne fora w mediach społecznościowych,
to kiedy pada właściwie określenie jestem
w relacji z osobą z borderline,
to często można się spotkać z takimi
komentarzami to uciekaj,
to zwijaj manatki jak najszybciej,
właściwie nie ma czego tam już szukać.
I to też pokazuje,
jak właśnie można się obawiać też tej
diagnozy i jak ona może być też mało
przyjemna w usłyszeniu o tym, że to,
co ciebie dotyczy, to, co opisujesz,
te objawy, które masz,
one właśnie wskazują na borderline
Być może miały się teraz zatrzymać na
osobach,
które są w relacji z osobą z diagnozą
borderline,
czy może nie jest diagnozowana ta osoba,
ale to co zauważamy mogłoby na to
wskazywać.
to co mogłoby być takie wspierające dla
tych osób,
które są w relacji z osobą z borderline?
Chciałabym na początek podkreślić coś,
co jest bardzo ważne.
Musimy pamiętać,
że jeżeli dostajemy diagnozę,
i jakąkolwiek,
tutaj w tym przypadku borderline,
to po obu stronach tej relacji
partnerskiej, małżeńskiej,
przyjacielskiej, jakiejkolwiek,
po obu stronach jest odpowiedzialność za
to, żeby po stronie osoby z zaburzeniem,
żeby się leczyć, żeby o siebie dbać,
żeby pracować nad sobą,
żeby uczyć się na własnych błędach,
żeby je naprawiać,
żeby korzystać z psychoterapii,
żeby korzystać z leków,
jeżeli są wskazane
a po stronie drugiej osoby,
o której mówimy,
no to przede wszystkim potrzebna jest
ogromna cierpliwość, ocean cierpliwości,
takiej stabilności wewnętrznej i
umiejętności stawiania zdrowych granic,
bo obie strony w relacji,
czy tam jest zaburzenie, czy nie,
potrzebują tych granic,
natomiast w przypadku borderline te
granice są naprawdę kluczowe.
bo bliscy osób z borderline mogą się czuć
emocjonalnie przeciążeni,
bo ta relacja jest intensywna,
czasami nieprzewidywalna,
jakaś pełna skrajności może być i
jednocześnie musimy pamiętać,
że cały czas,
że osoby z borderline bardzo potrzebują
tego poczucia bezpieczeństwa i akceptacji,
więc one mogą tak
bardzo silnie chcieć się z tym człowiekiem
gdzieś tam związać.
I to, co jest istotne,
jeżeli mówimy o byciu np.
partnerem osoby z borderline,
no to musimy pamiętać,
że miłość
To czasami trochę za mało, w takim sensie,
że miłość,
samouczucie nie jest w stanie wyleczyć
borderline,
nie jest w stanie naprawić tego człowieka,
ale stabilna i bezpieczna relacja może
mieć nawet duże znaczenie terapeutyczne.
takie terapeutyczne, pozagabinetowe.
I to, co jest istotne, to to,
że trzeba dbać o swoje zdrowie psychiczne,
o swoją odporność psychiczną,
o swoją własną wytrzymałość.
Jeżeli ja nie mam siły,
bo jestem przeciążona, bo jestem wypalona,
bo jestem wyczerpana, jestem zmęczona,
to nie będę w stanie nic od siebie
dać drugiej osobie,
bo się wyczerpiemy jeszcze bardziej,
jeszcze szybciej.
I ten związek...
nie będzie miał podstaw,
żeby się utrzymać na dłuższą metę,
więc musimy dbać o swoje zdrowie
psychiczne.
Musimy nauczyć się oddzielać człowieka od
jej objawów,
bo tak jak słusznie wskazałaś,
na pewne objawy ta osoba nie ma,
na pewne zachowania nie ma wpływu,
więc musimy nauczyć się tego oddzielania,
takiego, że to,
że ktoś na przykład reaguje na coś bardzo
gwałtownie, to nie znaczy,
że
jest złym człowiekiem,
albo że ma złą wolę,
albo że został źle wychowany,
albo jakaś skaza na charakterze jest,
czy cokolwiek takiego,
tylko po prostu to są objawy i trzeba
sobie z tym poradzić,
trzeba to jakby wziąć się z tym za
bary i zacząć nad tym pracować.
Ważna jest komunikacja, spokojna,
konkretna, bez zawstydzania,
bez obwiniania tej drugiej osoby,
albo ty jesteś taki,
a ty jesteś inny i tak dalej.
nieodpowiadanie agresją na agresję,
gdyby się pojawiały na przykład krzyki,
gdyby się pojawiały jakieś fizyczne
kwestie i tak dalej.
No i te konsekwentne granice,
takie jasne powiedzenie, słuchaj,
tu jest moja granica, bardzo cię kocham,
bardzo mi na tobie zależy, chcę,
żeby ten związek działał, chcę,
żebyśmy byli razem,
ale tu jest moja granica i ona jest
nieprzekraczalna i proszę,
żebyś ją szanował czy szanowała.
Bez oskarżania, bez albo ty zawsze,
albo ty nigdy, albo ty coś tam.
Takie jasne postawienie granicy,
żeby ta druga osoba mogła,
żeby wiedziała na czym stoi,
żeby wiedziała gdzie jest ta granica i
żeby mogła jej po prostu przestrzegać.
Jeżeli będzie próbowała ją naginać,
to mówimy, rozmawialiśmy o tym,
bardzo cię proszę, tu jest ta granica,
powtarzam,
jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz
i tyle, ile będzie trzeba.
Granice,
cierpliwość i dbanie też o swoją psychikę
i zdrowie.
Czyli myślę sobie, że też to,
co może być ważne właśnie,
to tak sobie wyobrażam, jak o tym mówiłaś,
to sobie wyobrażam takie dwa konteksty.
Jeden kontekst to sytuacja,
w której osoba z zaburzeniami borderline
ma taką diagnozę
I wtedy wyobrażam sobie tej osobie,
która też jest w relacji i ona o
tym wie,
może być łatwiej po prostu zrozumieć,
że to co robi ta osoba z diagnozowanym
borderline właśnie,
Nie to, że tłumaczy,
bo to też myślę sobie ważne by było,
żeby wszystkiego też nie tłumaczyło,
ale mogę dzięki temu zrozumieć, że to,
co ona mówi, nie jest tym,
że ona mnie przestała nagle kochać,
że jej się odwidziało,
że ona mi robi na złość,
bo czasami jest takie poczucie,
że może na złość,
tylko że jest to bardzo mocno związane z
tą diagnozą.
I taki kolejny kontekst,
który mi się pojawił,
to właśnie te momenty,
w których nie ma tej diagnozy.
Czyli ja jako osoba,
która doświadczam tych różnych huśtawek,
mogę sobie też myśleć, ja tak mam,
nie wiem dlaczego i jestem w relacji i
ta osoba, z którą jestem w relacji,
ona tego nie wie,
bo ja też tego nie wiem.
I wtedy sobie wyobrażam właśnie,
jakie to może być takie kongo,
za przeproszeniem,
kiedy właśnie trudno o to zrozumienie,
bo ja nie mogę Cię zrozumieć,
skoro ja też nie wiem,
a nawet jak próbuję rozumieć,
to my często jednak próbujemy...
trochę normalizować pewne rzeczy,
w jakiś sposób odwoływać się do tego,
co też powinno być,
a szczególnie myślę sobie na początku,
kiedy jeszcze nie ma podjętej terapii,
to ta osoba, która ma diagnozę borderline,
która ją dostaje,
ona się tak naprawdę będzie uczyła siebie,
też rozumienia tak naprawdę siebie i wcale
nie wykluczające jest dalej to,
że bardzo często może powtarzać te swoje
zachowania i już też pomimo wiedzy,
bo to
Nie jest takie łatwe przykładać samą
wiedzę też na zachowanie.
Fajnie by było, gdyby się dawało,
ale to każdy z nas pewnie sam wie,
co by mu służyło, co byłoby lepsze,
a jakoś tak w rzeczywistości nie zawsze to
w parze chce iść.
Tutaj są bardzo ważne dwie kwestie.
Pierwsza jest taka, że
jakby będąc kimś w relacji nie
potrzebujemy diagnozy do tego,
żeby wiedzieć, że coś jest nie tak,
w sensie, że coś mi nie pasuje,
że czuję się skrzywdzony,
że ty mnie krzywdzisz na przykład swoimi
słowami, swoim zachowaniem i tak dalej.
Nie potrzebujemy napisu na czole,
że tak powiem,
że to jest borderline czy cokolwiek
takiego, żeby czuć,
że na przykład w danej relacji czujemy się
źle.
I jeżeli tak jest, no to
Zdrowa komunikacja,
zdrowa relacja polegałaby na tym,
żebyśmy o tym porozmawiali.
Słuchaj, to się powtarza,
to nie jest jednorazowa sytuacja,
są różne rzeczy,
może skorzystamy z terapii,
może spróbujemy lekarza,
może coś tam sobie poczytamy o tych
objawach itd., zobaczymy,
co to może być i spróbujmy to rozwiązać
wspólnie.
Druga rzecz bardzo istotna jest taka,
że jeżeli już mamy diagnozę,
to
Ta diagnoza może wiele rzeczy wyjaśniać i
tłumaczyć,
czyli jestem impulsywna i wynika to z
borderline,
natomiast żadna diagnoza na świecie nie
może być usprawiedliwieniem tego,
że ktoś kogoś notorycznie krzywdzi.
To znaczy,
jeżeli kogoś krzywdzę i wynika to,
na przykład jestem bardzo impulsywna,
krzyczę,
nie wiadomo co tam się dzieje i może
to wynikać z borderline,
to moją odpowiedzialnością i moim
obowiązkiem jest to,
żeby pracować nad sobą tak intensywnie i
oczywiście to może wracać,
jakby wszyscy się potykamy,
to są naturalne rzeczy.
Natomiast wszystko można omówić,
wszystko można wyjaśnić i najważniejsze
jest to, żeby nad sobą pracować.
pracować, no zwłaszcza terapeutycznie,
tak, jakoś, nie wiem, psychoedukacyjnie,
uczyć się o tym, rozumieć jak najwięcej,
rozmawiać i tak dalej, i tak dalej.
Nie ma, nie może być tak,
że ktoś będzie krzywdził drugą osobę i
powie, a, bo ja mam borderline, a,
bo ja mam depresję, to mogę cię obrażać.
No nie, nie możesz.
To jest twoja odpowiedzialność, żeby
I to jest, diagnoza jest bardzo trudna,
jakakolwiek by nie była i to po diagnozie
często ludzie przeżywają coś w rodzaju
żałoby i trzeba dać sobie czas na to,
żeby sobie to przeżyć,
żeby sobie tego doświadczyć,
żeby przetrwać ten ból,
ale potem trzeba wziąć za to
odpowiedzialność.
Jeżeli mówimy o dorosłych ludziach,
no stety,
niestety dorosłość polega też na tym,
że bierzemy odpowiedzialność za to,
co się nam przyda.
co robimy, jak się zachowujemy,
jak działamy.
Ponosimy konsekwencje też swoich czynów,
więc trzeba za to wziąć odpowiedzialność
po prostu.
Dlatego tak myślę sobie,
że samo usłyszenie tej diagnozy może być
też takie trudne,
szczególnie jak osoby są w relacji z obawy
właśnie na to, jak to będzie przyjęte.
Tak jak dzisiaj
Tak się stało z diagnozą ADHD,
że właściwie usłyszenie tej diagnozy nie
wywołuje już w społeczeństwie jakichś
takich emocji,
szczególnie wyobrażam sobie relacyjnych,
tak jak to się tyczy szczególnie diagnozy
borderline,
myślę sobie zaburzeń osobowości
narcystycznych,
czy chociażby właśnie zaburzeń osobowości
dwubiegunowej.
które też mam takie poczucie,
jest taką diagnozą pod dużym znakiem
zapytania.
I może to, co byłoby ważne,
to jakbyśmy mogły jeszcze zatrzymać się na
tym,
co jest też takie kluczowe w Twoim
poczuciu,
w samych zaburzeniach borderline,
co może nie jest właśnie taką częścią
jakąś,
jakbyśmy mieli to tak w cudzysłowie nazwać
negatywną, tylko właśnie czymś,
co też może wynikać trochę z tych
zaburzeń, tak sobie wyobrażam,
ale może być tą taką też częścią,
może przyciągającą nawet w relacji,
czymś takim,
co może dałoby się jakoś określić mianem
pozytywnym.
Nie chciałabym,
żebyśmy zakończyły naszą rozmowę,
żeby ktokolwiek słuchający tej rozmowy
miał poczucie,
że borderline to jest wszystko co złe i
największe piekło tego świata.
Absolutnie nie.
Tutaj należy podkreślić,
że mając borderline,
jeżeli ktoś
podejmie,
jeżeli jest świadomy swoich trudności,
podejmie tę terapię,
nauczy się regulacji emocji,
obie strony będą dbały o komunikację,
o bliskość, o rozmowę i tak dalej,
to tam naprawdę może być mnóstwo
fantastycznych rzeczy,
bo osoby z borderline potrafią być bardzo
wrażliwe, bardzo empatyczne, lojalne,
głęboko kochające, tak prawdziwie,
nie na zasadzie lękowej już,
jeżeli pewne rzeczy mają przepracowane,
I to może być naprawdę fajna, zdrowa,
ciekawa, intensywna,
dobra relacja po prostu,
bo tam jest dużo pokładów miłości i
takiego dobra,
i tej wrażliwości takiej wewnętrznej,
tylko ona, jeżeli nie pracujemy nad sobą,
nie pracujemy nad tymi objawami,
to ona może...
Wymknąć się spod kontroli troszeczkę i to
niestety kończy się właśnie lękowo,
właśnie taką dewaluacją partnera,
na przykład ucieczką,
głębokim cierpieniem psychicznym.
Więc jeżeli sobie nad tym popracujemy
trochę i trochę się z tym oswoimy i
będziemy się zdrowo komunikować,
będziemy rozmawiać o tym, co nas boli,
co jest trudne itd.,
to naprawdę te relacje mogą być fajne,
można zdrowo żyć, można zakładać rodzinę,
można brać śluby,
można naprawdę mieć fajne, ciekawe,
satysfakcjonujące życie również w relacji.
Czyli właściwie właśnie może to,
co by było ważne, to to,
żeby nie mieć takie poczucia,
że diagnoza zaburzeń osobowości borderline
to wyrok,
czyli że jestem trochę jak taka skazana,
bo dostałam taką diagnozę.
Myślę sobie,
że jeżeli już ktoś usłyszał taką diagnozę,
to może być
bliżej tak naprawdę zrozumienia siebie
samego i tak naprawdę myślę sobie
szczęśliwszego życia po prostu,
bo to jest w ogóle kluczowe nie tylko
w jakichkolwiek zaburzeniach,
ale w ogóle w naszym życiu,
zrozumienie i próba rozumienia siebie
samych, bo to przecież nie jest tak,
że mając zaburzenia osobowości czy jakieś
choroby psychiczne,
my potrzebujemy właśnie tego rozumienia
szukać,
tylko tak naprawdę często dzieją się nam
różne rzeczy i sami ich nie rozumiemy i
nie wiemy czemu tak akurat.
A to jest o różnych sytuacjach,
które nas spotykają i nie jesteśmy w
stanie też przewidzieć,
jak się zachowamy i sami możemy siebie
zaskoczyć po prostu.
Oczywiście.
Do tego, co mówisz, przepraszam,
że Ci przerwę, ale chciałam do tego,
bo zaraz zapomnę, chciałam tylko dorzucić,
że
Doskonale rozumiem,
że różne diagnozy mogą być bardzo trudne,
mogą być bolesne,
czegoś możemy się nie spodziewać,
że może nam to w jakiś sposób skomplikować
życie albo cokolwiek takiego.
Natomiast to, co jest bardzo istotne,
to każda diagnoza, czy to borderline,
czy depresji, czy...
problemów z sercem czy czegokolwiek innego
to jest przede wszystkim informacja a z
informacją możemy coś zrobić.
Jeżeli nie mamy tych informacji i się
miotamy w tym życiu i cierpimy to nie
wiadomo co zrobić nie wiadomo w jakim
kierunku pójść czy brać leki czy się
leczyć czy się nie leczyć cokolwiek można
zrobić.
Nic nie można zrobić jeżeli nie wiemy co
robić.
Diagnoza jest informacją
I od nas zależy,
co z tą informacją zrobimy.
I my mamy pełne prawo cierpieć,
mamy pełne prawo się buntować na tę
diagnozę,
mamy pełne prawo się z nią nie zgadzać,
nie wiem, walczyć, cokolwiek.
Natomiast w pewnym momencie,
jak sobie trochę przepracujemy to,
co się wydarzyło, warto zdać sobie sprawę,
że to jest właśnie informacja,
z którą realnie możemy coś zrobić.
Możemy podjąć leczenie.
możemy porozmawiać z bliskimi o tym,
możemy poprosić o wsparcie.
Są narzędzia, są ludzie, są możliwości,
żeby to życie jak najfajniej sobie przeżyć
z tym, co mamy.
Bo musimy pamiętać,
że te wszystkie sztuczne, hurra,
optymistyczne, instagramowe światy,
że jak to jest wspaniale, cudownie,
pięknie i wszyscy podróżujemy piętnaście
razy w tygodniu na Bali, to jest...
Ułamek ćwierci procenta czyjegoś życia to
jest bzdura,
to jest wszystko ustawione pod to
konkretne zdjęcie i to nie jest tak,
że wszyscy możemy wszystko,
możemy bardzo wiele,
ale mamy też swoje ograniczenia i z nich
też trzeba zdawać sobie sprawę.
I diagnoza czasami bywa ograniczeniem,
ale z tym też możemy coś zrobić,
jeżeli będziemy wiedzieć,
co to jest i z czym to się
je.
Może też ważne by było, Monika,
gdybyśmy miały jeszcze spróbować właśnie
zatrzymać się przy tym,
bo być może słucha nas taka osoba,
która jakoś tak utożsamia się z tym,
o czym my tutaj mówimy, z tymi objawami,
z tymi zachowaniami
Gdzieś tam świta jej taka myśl,
może ja też bym się potrzebowała
zdiagnozować, bo to jest jakoś bliskie mi,
co ja tutaj słyszę.
To jakbyśmy spróbowały wyznaczyć taką
ścieżkę tej osoby, gdzie najlepiej,
żeby ona się właściwie zgłosiła,
gdzie ona by mogła uzyskać taką diagnozę,
taką być może pomoc dla siebie samej.
Najsensowniej byłoby zacząć od psychologa
diagnosty, który albo się specjalizuje,
albo po prostu prowadzi diagnostykę w
kierunku zaburzeń osobowości,
który ma umiejętności i doświadczenie w
przeprowadzaniu testów osobowości,
żeby można było przejść właśnie tę ścieżkę
taką psychologiczną.
Taki psycholog wystawia potem opinie na
podstawie wywiadu,
na podstawie obserwacji,
na podstawie tych wszystkich testów,
kwestionariuszy i wszystkiego tego,
co tam trzeba wykonać po drodze,
żeby sprawdzić, co tam się dzieje.
I z tą diagnozą, z tą opinią psychologa,
psychologiczną w zależności,
idziemy dalej w zależności od tego,
czego potrzebujemy.
Jeżeli uznamy,
że potrzebujemy wsparcia
farmakologicznego,
no to idziemy z tym do lekarza psychiatry
i przedstawiamy mu wszystkie dodatkowe
objawy, które tam się dzieją,
czyli nie wiem, stany depresyjne, lęki,
ataki paniki,
cokolwiek tam się dzieje i on też na
tej podstawie,
biorąc pod uwagę tę opinię psychologiczną,
postawi też swoją diagnozę tak zwaną
nozologiczną,
medyczną i na tej podstawie będzie można
ewentualnie wprowadzić jakieś leki.
Dalej, z tą opinią, z tą diagnozą,
z tym wszystkim, co mamy,
warto by było pomyśleć o psychoterapii,
po prostu.
I tutaj mówimy,
została stworzona przez panią Linę Han,
ta dialektyczna terapia,
dialektyczno-behawioralna,
która jest jakby
skrojona troszeczkę pod osobę z
borderline,
natomiast tutaj nie ma też reguły,
że to musi być koniecznie dialektyczna.
Sprawdza się np.
terapia schematów,
czasami może być wsparciem psychoterapia
par, jakaś rodzinna,
więc z tym wszystkim można się udać po
prostu do specjalisty,
do psychoterapeuty i pomyśleć,
co z tym robić dalej.
Natomiast fajnie jest, wydaje mi się,
mieć
jakąś taką diagnozę,
opinię psychologiczną najpierw,
żeby przejść przez te wszystkie testy,
przez te wszystkie kwestionariusze,
wywiady, rozmowy i tak dalej.
Lekarz psychiatra też teoretycznie może to
zrobić,
gdybyśmy postanowili opuścić psychologa i
po prostu pójść do lekarza psychiatry.
Może to zrobić,
może przeprowadzić własny wywiad,
własne rozmowy, własne kwestionariusze.
Natomiast z moich doświadczeń,
oczywiście to są historie, wiadomo,
dowody anegdotyczne tak zwane,
z moich doświadczeń wynika,
że
Psychiatrzy raczej już wolą na jakiejś
podstawie coś,
bo psycholog ma po prostu więcej czasu na
to, żeby przeprowadzać różne wywiady,
rozmowy, obserwacje i tak dalej,
więc ja bym najpierw poszła do psychologa
diagnosty,
który właśnie diagnozuje w kierunku
zaburzeń osobowości.
Myślę sobie, że te narzędzia,
które ma psycholog mogą być po prostu
pomocne,
chociażby testy psychologiczne i tutaj być
może na przykład MMPI,
który można by było wykonać,
a na który potrzeba po prostu czasu,
bo on tych pytań tam troszkę zawiera.
O,
tam jest ich ponad pięćset chyba jest tych
pytań, tak?
O ile dobrze pamiętam.
Tak,
więc psycholog jakby ma na to możliwości,
ma do tego narzędzia odpowiednie,
ale to też trzeba,
ja zawsze u wszystkich uczulam,
to nie jest tak, że każdy psycholog,
którego złapiemy na ulicy,
będzie przeprowadzał testy,
warto jest się dowiedzieć,
czy ktoś rzeczywiście
ma dostęp do tych testów,
czy ktoś wie co robi,
wie o czym mówi,
a nie będzie tylko odhaczał odpowiedzi
i jakby nie wiadomo,
co się z tym dalej zadzieje,
fajnie by było, możecie śmiało zapytać,
tak po prostu.
I psycholog,
który na przykład nie ma takiego
doświadczenia albo się nie szkolił w tym
kierunku gdzieś tam dalej,
głębiej i ma wiedzę taką tylko podstawową
ze studiów,
no to nie będzie miał problemu z tym,
żeby wam powiedzieć, sorry, ja nie,
ale mogę skierować do kogoś tam,
mogę polecić tu i tu albo proszę szukać
dalej.
Więc wy też się nie bójcie szukać,
nie bójcie się pytać,
nie bójcie się weryfikować specjalistów,
bo tu chodzi o wasze zdrowie i życie,
jakość tego życia przede wszystkim.
Też to są kwestie finansowe,
takie diagnozy to nie są najtańsze rzeczy
na świecie,
więc jeżeli na NFZ się czeka ileś lat,
ale też polecam się czasami zapisać,
bo ten czas i tak minie, więc...
Po prostu można czekać w tej kolejce.
Natomiast jeżeli mamy możliwości
finansowe,
no to to wciąż nie są małe pieniądze,
więc naprawdę sprawdzajmy,
kto będzie nas badał i kto będzie nam
grzebał w głowie, że tak powiem,
trochę kolokwialnie,
bo to jest kwestia naszego zdrowia po
prostu.
Ja może w tym miejscu bym też powiedziała,
że to, co byłoby ważne, to to,
żeby się też nie bać,
jeżeli ta sytuacja jest naprawdę trudna,
tak psychicznie i jeżeli już doszło być
może do jakiegoś wyczerpania psychicznego
w związku z emocjami,
które
się pojawiają w związku być może z
depresją czy samymi zaburzeniami lękowymi,
to zgłosić się o taką pomoc po prostu
do szpitala psychiatrycznego,
gdzie tam naprawdę można tak kompleksową
pomoc dostać i nie będzie nigdy żadnego
miejsca, które tak kompleksowo zaopiekuje.
Więc mam nadzieję,
że trochę ten szpital psychiatryczny
będziemy odczarowywać,
że ta chęć też szukania pomocy w tym
miejscu będzie też czymś, po co właśnie...
gdzieś tam pojawi się pomysł,
żeby spróbować sięgnąć.
To jest też tak,
że zawsze jeżeli się nam coś nie spodoba,
to my mamy prawo po prostu zrezygnować.
Szpital może być dobrym miejscem takim,
To brzydko zabrzmi,
ale to może być takim naszym miejscem na
doczekanie na przykład do psychoterapii,
kiedy się zwolni jakieś miejsce.
Poza tym w szpitalu mamy obserwację w
zasadzie całodobową.
Mamy lekarza na wyciągnięcie ręki,
cały czas jest jakaś obserwacja.
Kontrolowane są dawki leków,
pacjent jest obserwowany,
czy dobrze reaguje, czy niedobrze reaguje,
ma terapie zajęciowe,
ma spotkania z innymi ludźmi,
którzy przechodzą przez podobne trudności
w życiu, więc też ma takie poczucie,
że nie jest sam z tym wszystkim.
I oczywiście,
że doświadczenia mogą być różne i lekarze
mogą być różni i specjaliści mogą być
różni, bo my jesteśmy różni,
jesteśmy ludźmi, więc różnie może być,
ale spróbujmy się nie zrażać do tego
wszystkiego.
Naprawdę pomoc jest na wyciągnięcie ręki,
można skorzystać z telefonów zaufania na
przykład, z tych telefonów kryzysowych.
różnych i po prostu podpytać,
gdzie można się udać, co można zrobić,
gdzie można zapytać o to wsparcie i pomoc.
I pamiętajcie,
żeby szukać też tej pomocy raczej w
realnym świecie,
w sensie media społecznościowe,
Tik Toki to nie jest najlepsze miejsce,
gdzie można znaleźć specjalistę.
Oczywiście tam się pojawiają specjaliści,
na przykład ja tam też jestem w mediach
społecznościowych,
natomiast nasza praca polega bardziej na
psychoedukacji,
a media społecznościowe nie są miejscem,
nie są przestrzenią na to,
żeby rozwiązywać jakieś problemy,
żeby diagnozować.
Absolutnie to jest nieetyczne.
diagnozowanie gdzieś tam na podstawie
jakiegoś filmiku krótkiego,
czegoś w tym stylu.
Wasze trudności, wasze problemy,
wasze cierpienie psychiczne zasługuje
naprawdę na to,
żebyście mogli się wygadać,
żebyście mogli opowiedzieć o tym w
bezpiecznej przestrzeni,
żeby był na to czas,
żeby był czas i przestrzeń też na to,
żeby zadawać wam pytania,
dopytywać o różne ważne rzeczy,
żebyście wy mieli takie poczucie
bezpieczeństwa, takiej stabilności,
stałości,
jest na to miejsce na przykład w szpitalu
albo w gabinecie czy w gabinecie online
nawet,
ale jednak w takich rozmowach bezpiecznych
ze specjalistą.
Ja może też powiem o tym,
że jeżeli ten kryzys utrzymuje się dosyć
długo,
i nawet ktoś korzysta z terapii czy ze
wsparcia psychologicznego,
ale ten kryzys się utrzymuje długo.
to myślę sobie,
że warto byłoby skorzystać albo z oddziału
dziennego,
gdzie ta terapia jest po prostu też
intensywniejsza,
bo w moim poczuciu tak jak właśnie jest
bardzo duża ta intensywność w
doświadczaniu emocji przy zaburzeniu
borderline,
Ta terapia też fajnie by było,
gdyby była intensywna.
To znaczy,
że gdyby ona mogła codziennie trwać,
bo wtedy jak z różnymi takimi też
nawykami,
My się po prostu jesteśmy w stanie dużo,
być może szybciej oswajać z pewnymi
rzeczami,
których się bardzo boimy w ogóle w
relacjach,
bo to nie tylko w tych relacjach takich
partnerskich.
Dlatego być może jeżeli słucha nas ktoś,
kto jest w terapii,
jest w niej dosyć długo, to być może...
Już od swojego psychologa,
terapeuty też słyszał taką informację,
może warto by było jednak skorzystać z
oddziału ze szpitala,
to żeby tutaj spróbować,
bo z mojego doświadczenia to
dużo bardziej przyśpiesza pracę,
pobyt na takim oddziale,
gdzie stricte właśnie są też osoby z
zaburzeniami bordelnymi.
Można też obserwować to u drugiej osoby,
co się z nią dzieje,
co ona doświadcza i to jest też takie
bardzo ważne doświadczenie,
którego często
możemy nie mieć możliwości zobaczyć w
swojej rzeczywistości.
Dlatego jakoś tak zachęcam do rozważenia
tego.
To,
co jeszcze chciałabym dodać na koniec a
propos szpitala,
bo tutaj są różne bardzo ważne rzeczy,
myślę, że tak,
można pójść na oddział stacjonarnie,
czyli jest tam się dwadzieścia cztery
godziny na dobę,
można pójść na oddział dzienny,
tak jak tutaj mówiłaś i polega to na
tym,
że idzie się rano na kilka godzin właśnie
intensywnej terapii, kontaktu z lekarzem,
terapii zajęciowej,
wsparcia i tak dalej i wraca się potem
do domu.
Na tym polega oddział dzienny.
I ja doskonale rozumiem,
że łatwo nam się mówi.
A to jest tak, że trzeba zorganizować,
nie wiem, co z pracą, co z dziećmi,
co z mężem, żoną, partnerką, kimkolwiek.
I to może być trudne.
Natomiast musicie wziąć pod uwagę to,
że jeżeli, i to bez względu na to,
czy to jest borderline,
czy cokolwiek innego,
ale musicie pamiętać,
że niestety bez wsparcia, bez leczenia,
bez pomocy
no raczej nie będzie lepiej,
to się samo nie minie, samo nie przejdzie,
jeżeli nie zaczniemy,
jeżeli nie pochylimy się nad tym,
co gdzieś tam się z nami dzieje,
to to samo nie minie,
więc więcej sensu ma próba zorganizowania
na przykład opieki dzieciom,
czy poproszenie od lekarza psychiatry o
dłuższe, nie wiem,
trzy miesięczne L-cztery na przykład,
żeby w pracy można było zachować tę pracę,
a jednak się leczyć i spróbować miesiąc,
dwa czy trzy rzeczywiście takiej
intensywnej terapii,
intensywnych spotkań ze specjalistą i tak
dalej,
żeby zobaczyć w jakim kierunku można iść.
Potem można próbować to inaczej
organizować,
potem można
więcej pracować samodzielnie,
więcej radzić sobie samemu i tak dalej,
natomiast to nie jest tak,
że to samo sobie po prostu przejdzie,
jeżeli dłużej pośpimy i będziemy brać
witaminy,
bo to niestety tak to nie działa.
Może fajnie by było, no nie, no ale...
Oczywiście, że tak.
Nie, ja zawsze powtarzam osobom,
z którymi pracuję,
że co prawda nie miałabym wtedy pracy,
natomiast ja bym bardzo chciała potrafić
powiedzieć jedno zdanie albo pstryknąć
palcami, żeby komuś było lepiej.
Nikt z nas, psychologów, psychiatrów,
my nie chcemy,
żeby ludzie cierpieli miesiącami i latami,
bo to nie o to chodzi, absolutnie.
Chcemy pomagać, chcemy wspierać,
chcemy leczyć.
Ale musicie nam trochę w tym pomóc też.
I sobie przede wszystkim, tak?
Żebyśmy wspólnie mogli po prostu sprawić,
że będzie nam wszystkim się lepiej żyło.
Wam przede wszystkim.
Też odnosząc się do tego,
o czym mówiłaś Monika a propos właśnie
weryfikowania osób,
u których byśmy szukali pomocy,
to ja też chętnie pomagam osobom,
które nie wiedzą gdzie,
nie wiedzą do kogo, nie wiedzą jaka pomoc,
więc też się tutaj do mnie można zgłaszać
bo po to też jestem,
żeby pomagać właściwie w tych miejscach,
w których ja dotrzeć nie mogę,
a w moim odczuciu są też takie sytuacje,
w których ważna jest na przykład
faktycznie terapia stacjonarna,
I wtedy niełatwo też czasami poszukać
właściwej osoby,
dlatego jeżeli ktoś się rozważa,
to śmiało można się odzywać do mnie.
Tak,
właściwie już zbliżając się do końca
Monika,
To co chciałabyś na koniec powiedzieć
osobom,
które nas słuchają i które gdzieś tam
właśnie utożsamiają się być może z tym,
o czym my tutaj mówimy,
są w jakimś być może cierpieniu związanym
z borderline,
co im jakoś tak chciałabyś na sam koniec
przekazać?
Żebyście się nie bali szukać pomocy,
żebyście się nie bali prosić o pomoc,
to nie jest słabość,
to nie jest porażka życiowa,
to jest po prostu jedna z form zadbania
o siebie.
I chciałabym jeszcze dodać,
że jeżeli ktoś cokolwiek u siebie
podejrzewa, borderline depresję,
to nie ma znaczenia,
jeżeli cokolwiek was niepokoi,
doznajecie jakiegoś cierpienia
wewnętrznego i tak dalej, czujecie,
że coś jest nie tak, to absolutnie zawsze,
zawsze w stu procentach lepiej jest pójść
do specjalisty i usłyszeć,
że wszystko jest okej,
po prostu masz gorszy czas,
i warto zrobić to, to i to,
żeby o siebie zadbać, niż coś przegapić,
coś zaniedbać i potem borykać się z
jeszcze większym cierpieniem niż
aktualnie.
Także polecam sprawdzać na tyle,
na ile to jest możliwe oczywiście,
weryfikować pewne rzeczy i albo uspokajać,
albo podejmować jakieś dalsze kroki,
leczenie, terapię, cokolwiek,
żeby wszystkim nam żyło się trochę
łatwiej.
Dzięki Ci wielkie Monika za te słowa na
koniec.
Ja się też przyłączam do tego,
o czym mówisz i dziękuję Ci za to
spotkanie.
Dziękuję również.
Do zobaczenia.
Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia prawidłowego i spersonalizowanego
działania, a także w celach analitycznych. Szczegółowe informacje dotyczące sposobów
wykorzystywania plików cookies, a także informacje dotyczące możliwości ich wyłączenia
znajdziesz w Polityce Prywatności. Zaznaczając „Akceptuj wszystkie” wyrażasz dobrowolną
zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych zbieranych za pośrednictwem wszystkich plików
cookies zamieszczonych na stronie.
Preferencje plików cookie
Wykorzystanie plików cookie
Używamy plików cookie, aby zapewnić podstawowe funkcje witryny i poprawić komfort korzystania.
Aby uzyskać więcej informacji zapoznaj się z
polityką prywatności.
Niektóre z wykorzystywanych plików cookies są niezbędne do funkcjonowania Strony i
nie mogą zostać wyłączone, ponieważ umożliwiają poruszanie się po Stronie i
korzystanie z niej. Możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki i zablokować
niezbędne pliki cookies, jednak wówczas Strona nie będzie funkcjonowała prawidłowo.
W ramach tych plików zapisywane są również zidentyfikowane przez Ciebie ustawienia
cookies. Działanie to opieramy na prawnie uzasadnionym interesie polegającym na
obowiązku rozliczalności w zakresie posiadanych zgód na przetwarzanie danych
osobowych, odpowiednio do art. 6 ust. 1 lit. f) RODO.
Ten rodzaj plików umożliwia mierzenie ilości wizyt na Stronie i zbieranie informacji
o źródłach ruchu, dzięki czemu możemy stale poprawiać działanie Strony. Analityczne
pliki umożliwiają nam również uzyskanie informacji, które podstrony są najbardziej
popularne lub w jaki sposób Użytkownicy poruszają się po Stronie. Możesz zablokować
ten rodzaj plików, wówczas nie będziemy w stanie monitorować wydajności Strony.
Analizujemy Twoje przeglądane treści i zakupy na naszej stronie, aby dostosować
reklamy do Twoich preferencji. Dzięki temu prezentujemy tylko te reklamy, które są
dla Ciebie użyteczne i interesujące.
Więcej informacji
W przypadku jakichkolwiek pytań dotyczących naszej polityki dotyczącej plików cookie i Twoich
wyborów, proszę skontaktuj się z nami.